Wiem, że to pogańskie święto, ale bardzo mi się podoba pomysł chodzenia po domach po słodycze przez małe i poprzebierane dzieciaczki. Szkoda, że u nas jednak się ono aż tak nie przyjęło.
Pamiętam jeszcze jak mieszkaliśmy w bloku to jednak było troszkę inaczej. Syn był jeszcze mały i jakie to było wyczekiwanie i kombinowanie za co to się przebrać :)))
Wszystkie maluchy z całego osiedla chodziły od mieszkania do mieszkania.
Naprawdę aż miło było popatrzeć na te wymalowane buziaki.
Teraz tutaj na wsi nie ma czegoś takiego. Może dosłownie kilkoro dzieci przyjdzie po słodkości. Córa już też wyrosła z tego i nie chce się przebierać. Nie powiem bo szkoda ale co zrobić te dzieciaki tak szybko nam rosną.
Pogoda jesienna, piękna. Słoneczko świeci jeszcze mocno, cieplutko jest jak w lecie. W ostatnią sobotę ( 26.10 ) po godz. 22:00 termometr w samochodzie zarejestrował temperaturę 17 stopni !!! Jak w lato. Super ciepluteńko a nie dalej jak tydzień temu w nocy były przymrozki i to takie co malują kwiaty na szybach i aż trudno uwierzyć , że za kilka dni mamy listopad a tu takie lato w pełni hi, hi,hi.
Aż przyjemnie wyjść z domu . Wczoraj łazikowałam dotąd aż zrobiło się ciemno, jakoś było mi tak błogo, ze nie chciało się wracać. Dawno tak sama nie chodziłam a wczoraj nawet nie wiedziałam ale okazało się bardzo mi to potrzebne. Miałam dużo czasu na swoje przemyślenia i tak wyciszyłam się i uspokoiłam.
To czekam w takim razie na te kilka wymalowanych buziek i wszystkim życzę nadchodzącego happy halloween :)))