Translate

środa, 14 września 2011

Moje małe kombinacje ...


No to jak wzięłam w obroty moje ostatnie skarby z piwnicy jednego z dziadków to tylko siwy dym leciał :) od razu na gorąco praktycznie bo niedługo po przywiezieniu już wiedziałam co z tego będzie i gdzie będzie stało. Nie czekałam zbyt długo , za bardzo mnie rączki świerzbiły by czekac, w pracy nogami przebierałam wiedząc co będę robic po powrocie do domu :))) . W głowie góra pomysłów się kłębiła, ale jednak pierwsza myśl była najlepsza i już. Pomalowałam wszystko białą farbą nie przykładając się do tego za bardzo i wyszło to co widac na zdjęciach.














Czasem dzieląc się z niektórymi pomysłami z koleżankami z pracy jakoś dziwnie na mnie patrzą jak bym była z innej planety czy epoki. Nie rozumieją nic a nic o co mi chodzi i jak to się mówi w języku tych mlodszych zupełnie nie kumają czaczy ;P ale cóż ja z kolei zastanawiam się jak to jest urządzac kuchnię całą włącznie z szafkami ze stali nierdzewnej bez żadnych pierdułek powystawianych na blatach czy półkach różnego rodzaju. O tak i już po prostu , hmmm dla mnie jest to takie zimne, niedomowe. W domu powinno byc ciepło, przytulnie i rodzinnie, ale cóż każdy ma swój gust i swoją bajkę, ale ja na pewno jestem z tej innej.
 A na dowód tego załączam kilka fotek z mojej bajki :)))


A Biszkopt chyba na rzazie zostaje, dostanie kolejną szansę i zobaczymy co z tego będzie :)

czwartek, 8 września 2011

Oddam w dobre ręce :(

Oddam w dobre ręce BISZKOPTA .
 Z ciężkim sercem to robię bo uwielbiam tego łobuziaka , ale jestem zmuszona go oddac. Rok skończył pod koniec maja , więc ma prawie 1,4 , waży ok. 80 kg i jest psem typowo podwórkowym od pierwszych miesięcy mieszka na podwórku co uczyniło go naprawdę dobrym strużem :) Jeżeli chodzi o karmienie to je praktycznie wszystko czy jest to coś gotowanego czy sucha karma. Wszystko byłby dobrze gdyby nie moje słabe ogrodzenie. Działkę mam ogrodzoną zwykłą siatką a on jako młody i ciekawy psiak lubi wędrówki i jak tylko ma okazje to się na nie wypuszcza bo siatka go nie powstrzyma. Nie jest agresywny broń boże, ale tak duże psisko nie może sobie biegac do woli po wsiach jak by nigdy nic. Boję się , że wydarzy się w końcu coś złego, albo on coś komuś zrobi albo na odwrót, bo ludzie boją się takiego cielaka i wcale się temu nie dziwię. Najbardziej przeraża mnie wizja , że wpadnie w jakieś wnyki w lesie lub potrąci go samochód i będzie gdzieś dogorywał w rowie.
 Doszło już do tego, że siedzi na łańcuchu, bo co tylko ma okazję to ucieka, a ja nie po to brałam psa by się męczył na łańcuchu. Ucieka czy w dzień czy  w nocy , połazi, pobiega jakieś 3-4 godziny i wraca. Bardzo jest mi przykro, ale muszę go oddac i to najlepiej komuś kto ma solidne ogrodzenie i sobie z nim poradzi.
Psiak jest naprawdę wdzięczny i kochany, młody taki głuptas jeden, ale co zrobic ?
Jak by ktoś coś gdzieś słyszał to bardzo proszę o jakąkolwiek informację, bo naprawdę nie chcę by się u mnie męczył siedząc na łańcuchu a tak łazęgowac po wsiach i lasach też nie może.





A ostatniej zimy wyglądał tak :



środa, 31 sierpnia 2011

Byłam i mam ...


Byłam tam znowu, odważyłam się znowu tam pójśc. Zawarłam rozejm z pająkami i mam kilka cudownych klamotów :))) , które już zaczynam przerabiac na swoją modłę. Jestem pewna na 100%, że były to już ostatnie skarby z dziadkowej piwnicy :( ale i tak się obłowiłam. Było ciężko, bo te rzeczy znajdowały się w samym kąciku pod stertą różności, ale przekopałam się i dotarłam do nich. Teraz myślę, kombinuję i już wiem co z tego będzie i gdzie będzie stało. Jak skończę to zaraz pokarzę , a na razie zdjęcia kolejnych skarbów :)))












      A to mój nowy nabytek zakupionych oczywiście na pchlim targu ;)


Znowu wpadło mi do głowy kilka zmianek, jakoś jak siedzę w domu to cały czas mi się coś w głowie kołacze co by i gdzie dobrze wyglądało, no i są efekty moich kombinacji.




środa, 10 sierpnia 2011

Kolejne poszukiwania ...

Kiedy deszcz nie przestawał padac postanowiłam nie marnowac czasu tylko znów zabuszowac u jednego z dziadków w piwnicy. Niestety pająki znów wzięły górę :))) i przeszperałam tylko wierzchołek góry, ale nie wyszłam bez niczego. Znalazłam kilka srebrnych sztucców niestety mam tylko kilka sztuk , ale mam nadzieję gdy znów zbiorę się na odwagę by walczyc z pająkami to odnajdę resztę.
Prawie wszystkie się pięknie doczyściły. Nie powiem bo było trudno i zajęło mi to prawie dwa dni. Próbowałam sposobu z solą i folią aluminiową oraz pastą do zębów i szorowałam, szorowałam i szorowałam ;) 
Na drugi dzień ręce bolały ale wszystko było czyściutkie i błyszczące. Wszystko oprócz jednego widelca, tego największego.
Jest zwyczajnie żółty w 3/4 części i nie mogę go nijak doczyścic. Może Wy znacie jakiś inny sposób na to, bo moje już zawiodły. Mimo wszystko miło jest popatrzec jak wszystko się błyszczy. Do piwnicy dziadka jeszcze zajrzę i to pewnie już niedługo bo cosik tam już wypatrzyłam pod tą stertą.




           Moje ostatnie znaleziska znalazły miejsce na tarasie w moim kąciku :)))




czwartek, 28 lipca 2011

W czasie deszczu ...

W czasie deszczu nie tylko dzieci się nudzą , ja postanowiłam jakoś ten czas zapełnic i wyszło mi to co poniżej. Tak po prostu bez większych kombinacji przyszło mi do głowy to czy tamto i tak praktycznie z niczego wyszło coś zupełnie nowego, innego. Najbardziej cieszy mnie zawsze efekt końcowy bo nigdy nie wiem czy wyjdzie tak jak miało wyjśc, lepiej czy gorzej.
W przypadku słoiczka wystarczył kawałek koronki, sznurek i trzy świeczki by zwykła rzecz nabrała nowego wyglądu, tak mi się spodobało, że mam już dwa :))). 



Ramkę do zdjęcia obkleiłam tapetą i tadam mam nową rameczkę hi, hi, hi . Krzyżyk i świeczniczki tylko pomalowałam na biało, ale wygląda znacznie lepiej.