Translate

wtorek, 12 maja 2015

New life, new custom :) .......

Trzeba się przyzwyczajać do  codziennego picia herbatki i do tego nigdy "na sucho" ;)))
Oprócz herbatki zawsze musi być cosik słodkiego. Chcesz czy nie ma być i już.
Nie to żebym specjalnie protestowała :D ale trzeba uważać bo od takich słodkości dupka mi szybko urośnie i wtopię się w krajobraz :))))))))))))))
Uciekam,  buziaki



czwartek, 23 kwietnia 2015

Jestem ...


Już jestem. Czekałam tyle i w końcu jestem. Pierworodny też już zadowolony.  Jeszcze troszkę jestem oszołomiona :))) ale pomału zaczynam sobie wszystko rozplanowywać. Plan dnia i działania już jest :) Zanim się tu ogarniemy to minie troszkę czasu , więc podejrzewam, że szybko mnie tu nie będzie. Wiadomo praca, szkoła i ogólnie wszystko dookoła.
Puki co pozdrawiam Was gorąco bo pogoda dopisuje ( bluzeczki z krótkim rękawem już się wynurzyły z szafy ) i zaczynam układanie " new life " :)))
A tak na marginesie ( do nawiązania z jednego ostatnich postów ) moja córa zajęła pierwsze miejsce w tym konkursie wokalnym :D

piątek, 10 kwietnia 2015

Szlifowanie formy ...

Córa poczuła wiosnę na dobre. Cały rok jeździ konno ale teraz z poprawą pogody po prostu szaleje.
Nawet łaskawie pozwoliła na wstawienie kilku zdjęć :))) Myślę, że nie tylko ona czuje wiosnę ;)





piątek, 3 kwietnia 2015

Zdrowych ....


ZDROWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH ORAZ MOKREGO DYNGUSIKA
                                DLA WAS I WASZYCH NAJBLIŻSZYCH :)

czwartek, 19 marca 2015

Czyżby już ...?



Dzisiaj jestem w domu. Obiadek już kończy się bulgotać na kuchni.  Jeszcze trochę i będzie po krzyku ;)))
Słoneczko dzisiaj dokazuje aż miło. Jakoś tak od razu lżej mi się oddycha. Nie wiem skąd ale mam w sobie dużo zapału by cosik robić. Spacerek po lesie też już zaliczony. Odetchnęłam , pocieszyłam się słoneczkiem, posłuchałam ptaszków.... A Kluska jak była zadowolona . Ledwo za nią nadążałam. :)
Piję sobie herbatkę na słoneczku i myślę.  Przywykłam już do myśli o przeprowadzce, co więcej oprócz tego, że się z tą myślą oswoiłam to w sumie już się nie mogę doczekać. Dość mam siedzenia i zamartwiania się. Jak to będzie, co to będzie i czy się ułoży. Na to nie ma odpowiedzi. Wiem, że będzie dobrze bo będziemy tam całą rodziną a reszta się ułoży dlatego chciałabym już zacząć działać. Najlepiej to spakować się i jazda......
Niech już się coś w końcu zacznie dziać.
 Czekam jeszcze z niecierpliwością bo młodsza latorośl w kwietniu będzie brała udział w konkursie wokalnym. W domu przygotowania idą pełną parą. Śpiewom nie ma końca. W kuchni , w salonie , pod prysznicem nie ma znaczenia gdzie . Chodzi i śpiewa od rana do wieczora :))) Trzymam mocno kciuki i przeżywam już teraz by się jej powiodło.































czwartek, 26 lutego 2015

Przesilenie ... ?


Za oknem szaro i ponuro . Nic mi się nie chce :((( Chyba już za długo trwa ta " zima "
Niby w sumie nie powinno się narzekać bo ciężka nie była ale może właśnie dlatego.
Nie było przecież dużo śniegu ani szczypiącego w nos mrozu ( od czasu do czasu coś tam spadło a i tak zaraz topniało ).  Tylko takie tam. 
Te chmury wiszące tak nisko nie nastrajają mnie dobrze.
Życie toczy się zbyt spokojnie jak dla mnie.
Słoneczka już mi się chce, śpiewających ptaszków i tego czegoś co czuć w powietrzu co zwiastuje nam nadchodzącą wiosnę. 
Staram się by chociaż w domu było tak jakoś bardziej kolorowo i mniej smętnie ale to mi nie pomaga.


wtorek, 10 lutego 2015

Znowu w domu ...

Ten czas tak szybko płynie, że zanim się obejrzałam a już jestem z powrotem. Czekałam na ten wyjazd dwa miesiące siedząc jak na szpilkach, odliczałam dni ( spakowana już byłam tydzień przed wyjazdem :)  a tydzień z synem minął jak z bicza strzelił ( na zdjęciu powyżej obie moje pociechy ) .Na ogół to właśnie tak wygląda. Człowiek czeka i czeka a potem szast prast i już po wszystkim. Najważniejsze , że syn zadowolony. Zaaklimatyzował się już, w pracy został doceniony i ani myśli wracać . Wcale się nie dziwię bo w naszym kraju czy młodzi czy starsi wielkich perspektyw raczej nie mają. Ja sama się troszkę rozejrzałam co i gdzie, żeby już na przyszłość wiedzieć od czego trzeba zacząć. Porozglądałam się po bliższej i dalszej okolicy i wiem już gdzie chciałabym mieszkać. Oprócz zwykłych odwiedzin pozwiedzaliśmy też troszkę. Córa wpadła do Madame Tussaud bo by przecież nie darowała gdybyśmy nie poszli ;))) Latała jak szalona od figury do figury i tylko zdjęcia pstrykała aż miło było popatrzeć na tak szczęśliwe dziecko. Wydawało mi się, że jak pojadę i sama zobaczę to wszystkie wątpliwości związane z wyprowadzką miną, że będę miała jasność wielu spraw. Jak bardzo się myliłam. Mam jeszcze większe wątpliwości. Podejrzewam, że one nigdy nie znikną, a im więcej człowiek myśli i analizuje tym jest gorzej. Więc może lepiej nie myśleć tylko iść na żywioł........