A nie mówiłam, zwyczajnie wykrakałam. Już w zeszłym tygodniu pogoda się popsuła, ta cudowna polska , złota jesień zmieniła się w tą zimną i wietrzną, ale żeby tego było mało to mamy już nocne przymrozki. U mnie dotychczas najzimniejsza noc zaliczyła temperaturę -5, w połowie października ?
Coś czuję, że i ta zima da nam popalic. Cóż ja się nie daję , rozpalam w kominku, biorę kocyk , kieliszek swojej wiśnióweczki i się rozgrzewam :))) Trzeba sobie jakoś radzic. Halloween za pasem, więc u mnie zagościł klimat dyniowy .
Podpatruję wasze blogi i widzę, że już pomału czas brac się za robienie świątecznych dekoracji. W głowie
dużo pomysłów na to co chcę zrobic, jak przyozdobic dom w tym roku, co uszyc :))) aż mi się buzia uśmiecha na wszystkie pomysły, oby tylko starczyło czasu na realizację wszystkiego, ale o tym zdradzę troszkę w następnym poście jak już cosik zacznę działac.
Jeszcze jedna rzecz, czy i u Was też nie ma grzybów ? W tamtym roku dosłownie nie nadążałam z suszeniem i robieniem słoiczków a teraz prawie nic. Mam kilka lichych słoiczków , dosłownie kilka bo jeden duży i trzy małe i praktycznie garśc suszonych a to nie za wiele biorąc pod uwagę ile tego idzie na święta. Cóż w takim razie będzie trzeba cosik dokupic jak już przyjdzie na to pora a u mnie nic nie przybędzie :(
Na razie tyle, pozdrawiam Was bardzo cieplutko.
Translate
poniedziałek, 17 października 2011
środa, 5 października 2011
Piękna jesień ...
No w końcu i u mnie już jesień tak na dobre zagościła w każdym kącie. Pogoda cudna, słońce świeci .... Szkoda, że lato nie było równie słoneczne, ale nie ma co narzekac trzeba się cieszyc z tego co jest a jest ślicznie. Gdzie się człowiek nie obejrzy wszędzie te cudne kolory, czerwień ( kolejny z moich ulubionych kolorów zaraz po czarnym ), pomarańcz aż miło popatrzec i słoneczko tak cudnie grzeje , że do chandry jesiennej bardzo daalleeekoo :)))
Przez taką aurę to i wena twórcza jest by cosik pokombinowac , cosik pozmieniac, porobic ....
Wiem jednak, że to kwestia dni lub jednego do dwóch tygodni by pogoda przeszła w tą okropną , wietrzną i mokrą częśc jesieni, której nie cierpię brrrrr. Obchodzę co prawda urodziny w listopadzie ( skorpionica ze mnie ) jednak jest to najgorszy dla mnie miesiąc w roku. Przebieram nogami by szybko się skończył, bo najczęściej w drugiej jego połowie dopada mnie ta nieszczęsna chandra i nic mi się wtedy nie chce czekam grzecznie by listopad dobiegł końca i zaczął się upragniony grudzień i tak uwielbiane przeze mnie święta, ale na razie jest początek października i do listopada jeszcze miesiąc więc i czas mojej chandry jeszcze daleki :))) . Na razie jest cudnie, słonecznie i cieplutko i tym się cieszę i korzystam z ładnej pogody.
Biszkopt z resztą też korzysta bo daje nogę każdej nocy i przychodzi łaskawie rano by odespac nockę.
Nie mam pojęcia jak to z niego wyplenic, słyszałam, że wyrośnie, oby tylko szybko by nic się po drodze nie wydarzyło.
poniedziałek, 26 września 2011
Góry jesienią ...
Uwielbiam tą wczesną jesień gdzie jeszcze świeci słońce, liście na drzewach zmieniają kolory ...
W naszych górach jest ona równie efektowna może jeszcze tych barwy jesieni nie jest za dużo, ale już czuc ten jesienny klimacik. Ostatnie kilka dni spędziłam podróżując pomiędzy Krakowem, Zakopanem a Częstochową zwiedzając , spacerując ale przede wszystkim odpoczywając na świeżym górskim powietrzu.
środa, 14 września 2011
Moje małe kombinacje ...
Czasem dzieląc się z niektórymi pomysłami z koleżankami z pracy jakoś dziwnie na mnie patrzą jak bym była z innej planety czy epoki. Nie rozumieją nic a nic o co mi chodzi i jak to się mówi w języku tych mlodszych zupełnie nie kumają czaczy ;P ale cóż ja z kolei zastanawiam się jak to jest urządzac kuchnię całą włącznie z szafkami ze stali nierdzewnej bez żadnych pierdułek powystawianych na blatach czy półkach różnego rodzaju. O tak i już po prostu , hmmm dla mnie jest to takie zimne, niedomowe. W domu powinno byc ciepło, przytulnie i rodzinnie, ale cóż każdy ma swój gust i swoją bajkę, ale ja na pewno jestem z tej innej.
A na dowód tego załączam kilka fotek z mojej bajki :)))
A Biszkopt chyba na rzazie zostaje, dostanie kolejną szansę i zobaczymy co z tego będzie :)
czwartek, 8 września 2011
Oddam w dobre ręce :(
Oddam w dobre ręce BISZKOPTA .
Z ciężkim sercem to robię bo uwielbiam tego łobuziaka , ale jestem zmuszona go oddac. Rok skończył pod koniec maja , więc ma prawie 1,4 , waży ok. 80 kg i jest psem typowo podwórkowym od pierwszych miesięcy mieszka na podwórku co uczyniło go naprawdę dobrym strużem :) Jeżeli chodzi o karmienie to je praktycznie wszystko czy jest to coś gotowanego czy sucha karma. Wszystko byłby dobrze gdyby nie moje słabe ogrodzenie. Działkę mam ogrodzoną zwykłą siatką a on jako młody i ciekawy psiak lubi wędrówki i jak tylko ma okazje to się na nie wypuszcza bo siatka go nie powstrzyma. Nie jest agresywny broń boże, ale tak duże psisko nie może sobie biegac do woli po wsiach jak by nigdy nic. Boję się , że wydarzy się w końcu coś złego, albo on coś komuś zrobi albo na odwrót, bo ludzie boją się takiego cielaka i wcale się temu nie dziwię. Najbardziej przeraża mnie wizja , że wpadnie w jakieś wnyki w lesie lub potrąci go samochód i będzie gdzieś dogorywał w rowie.
Doszło już do tego, że siedzi na łańcuchu, bo co tylko ma okazję to ucieka, a ja nie po to brałam psa by się męczył na łańcuchu. Ucieka czy w dzień czy w nocy , połazi, pobiega jakieś 3-4 godziny i wraca. Bardzo jest mi przykro, ale muszę go oddac i to najlepiej komuś kto ma solidne ogrodzenie i sobie z nim poradzi.
Psiak jest naprawdę wdzięczny i kochany, młody taki głuptas jeden, ale co zrobic ?
Jak by ktoś coś gdzieś słyszał to bardzo proszę o jakąkolwiek informację, bo naprawdę nie chcę by się u mnie męczył siedząc na łańcuchu a tak łazęgowac po wsiach i lasach też nie może.
A ostatniej zimy wyglądał tak :
Z ciężkim sercem to robię bo uwielbiam tego łobuziaka , ale jestem zmuszona go oddac. Rok skończył pod koniec maja , więc ma prawie 1,4 , waży ok. 80 kg i jest psem typowo podwórkowym od pierwszych miesięcy mieszka na podwórku co uczyniło go naprawdę dobrym strużem :) Jeżeli chodzi o karmienie to je praktycznie wszystko czy jest to coś gotowanego czy sucha karma. Wszystko byłby dobrze gdyby nie moje słabe ogrodzenie. Działkę mam ogrodzoną zwykłą siatką a on jako młody i ciekawy psiak lubi wędrówki i jak tylko ma okazje to się na nie wypuszcza bo siatka go nie powstrzyma. Nie jest agresywny broń boże, ale tak duże psisko nie może sobie biegac do woli po wsiach jak by nigdy nic. Boję się , że wydarzy się w końcu coś złego, albo on coś komuś zrobi albo na odwrót, bo ludzie boją się takiego cielaka i wcale się temu nie dziwię. Najbardziej przeraża mnie wizja , że wpadnie w jakieś wnyki w lesie lub potrąci go samochód i będzie gdzieś dogorywał w rowie.
Doszło już do tego, że siedzi na łańcuchu, bo co tylko ma okazję to ucieka, a ja nie po to brałam psa by się męczył na łańcuchu. Ucieka czy w dzień czy w nocy , połazi, pobiega jakieś 3-4 godziny i wraca. Bardzo jest mi przykro, ale muszę go oddac i to najlepiej komuś kto ma solidne ogrodzenie i sobie z nim poradzi.
Psiak jest naprawdę wdzięczny i kochany, młody taki głuptas jeden, ale co zrobic ?
Jak by ktoś coś gdzieś słyszał to bardzo proszę o jakąkolwiek informację, bo naprawdę nie chcę by się u mnie męczył siedząc na łańcuchu a tak łazęgowac po wsiach i lasach też nie może.
A ostatniej zimy wyglądał tak :
Subskrybuj:
Posty (Atom)

