Wyszłam dzisiaj na spacer w celu znalezienia może jakiejś większej ilości grzybów. Niestety oprócz jednego muchomora i kilku "psiaków" nie znalazłam nic. Spacer jednak mi bardzo posłużył a poniżej moje wrażenia z tego spacerku :)))
Translate
czwartek, 22 października 2015
niedziela, 11 października 2015
Otwarcie sezonu ......
Sezon grzańcowo - kominkowy uważam za otwarty. Tak się pogoda nam szybko zmieniła, że siedzenie przed kominkiem z grzanym winem w ręku jest jak najbardziej jak najbardziej na miejscu :)))
Kochani, spokojnej niedzieli grzańcowo - kominkowej Wam życzę.
A i jeszcze jednym się muszę pochwalić a mianowicie syn przyjeżdża na święta do domu
jjjuuuuhhhhhuuuuuu :)))))))))))))))))))))))))))))))))
Już za dwa miesiące
niedziela, 27 września 2015
Mam i ja ......
Tak narzekałam , tak narzekałam , że proszę. Wracaliśmy w niedzielę z mężem od rodziny i praktycznie byliśmy już pod samym domem ok. godzinę drogi a mój pęcherz odmówił posłuszeństwa i po prostu musiałam wyskoczyć na sikundę :))) Jak już wyskoczyłam to nie mogłam się nadziwić, że tak w sumie nie daleko od drogi takie cudowności znaleźliśmy. Jak już zauważyłam te cudowności to nikt by już mnie nawet na siłę do samochodu nie wsadził. Było cudnie. Pogoda dopisywała, słoneczko grzało aż miło jak na takie wrześniowe. Podreptaliśmy z godzinkę bo trzeba było wracać ale przez tą godzinkę troszku mam i ja :)))
piątek, 25 września 2015
Ostatnie podrygi ......
Stwierdziliśmy z mężem wczoraj, że trzeba zrobić zamknięcie sezonu tarasowego bo zanim się obejrzymy będzie zimno, wietrzenie i deszczowo. Wieczór był tak piękny i cieplutki, że nie mogłam się powstrzymać by cosik romantycznego zaaranżować. A romantyczna kolacja w towarzystwie męża to jest to :))) Tak rzadko zdarzają się takie chwile.
Siedzieliśmy wspominając i sącząc wino do późnych godzin aż Kluska się znudziła i poszła robić coś bardziej interesującego ; )
Pierwsze a może i drugie oznaki jesieni już są wystarczy się tylko rozejrzeć. Mimo, że pogoda jeszcze dopisuje to czuć już jesień w powietrzu.
Nie mogę się doczekać otwarcia sezonu kominkowego. Siedzenia i patrzenia w ogień pod kocykiem z książką. Każda pora roku ma swój urok, którym można się cieszyć :))) no i coraz bliżej do świąt ; ) Chce mi się już tego domowego ciepełka i cudownych zapachów dochodzących z kuchni. Teraz gdy tylko wychodzę z domu czuję w powietrzu zapach grzybów chociaż jest ich jak na lekarstwo. Zazdroszczę tym co mogą się pochwalić chociaż najmniejszymi zbiorami bo u nas nie ma po prostu nic. Kolejny rok z rzędu jest kiepsko z grzybami. Już nawet nie pamiętam kiedy było tak, że miałam grzybów po wyżej dziurek i nie miałam co z nimi robić. Teraz mam kilka dosłownie kilka kurek i tęskni mi się za sznurami suszonych grzybów i widoku dziesiątek słoiczków . Czekam jednak cierpliwie i sprawdzam średnio co drugi dzień czy się cosik nie pokazało.
Siedzieliśmy wspominając i sącząc wino do późnych godzin aż Kluska się znudziła i poszła robić coś bardziej interesującego ; )
Pierwsze a może i drugie oznaki jesieni już są wystarczy się tylko rozejrzeć. Mimo, że pogoda jeszcze dopisuje to czuć już jesień w powietrzu.
Nie mogę się doczekać otwarcia sezonu kominkowego. Siedzenia i patrzenia w ogień pod kocykiem z książką. Każda pora roku ma swój urok, którym można się cieszyć :))) no i coraz bliżej do świąt ; ) Chce mi się już tego domowego ciepełka i cudownych zapachów dochodzących z kuchni. Teraz gdy tylko wychodzę z domu czuję w powietrzu zapach grzybów chociaż jest ich jak na lekarstwo. Zazdroszczę tym co mogą się pochwalić chociaż najmniejszymi zbiorami bo u nas nie ma po prostu nic. Kolejny rok z rzędu jest kiepsko z grzybami. Już nawet nie pamiętam kiedy było tak, że miałam grzybów po wyżej dziurek i nie miałam co z nimi robić. Teraz mam kilka dosłownie kilka kurek i tęskni mi się za sznurami suszonych grzybów i widoku dziesiątek słoiczków . Czekam jednak cierpliwie i sprawdzam średnio co drugi dzień czy się cosik nie pokazało.
środa, 2 września 2015
Wzięło mnie ...
Tak po prostu bez żadnych ceregieli wpadłam na pomysł. Właściwie kilka pomysłów. Złożyło się tak wszystkie akurat dotyczą mojej sypialni. Jakiś czas temu dostałam od dziadka starą maszynę ze stolikiem. Trafiła do mojego pokoju , w którym sobie czasem coś uszyję, przeszyję lub przerobię i stanęła obok mojej maszyny. Stała sobie tak do ostatniego tygodnia. Nie bardzo wiedziałam co z nią zrobić bo akurat stolik nie był za bardzo wyględny by można było się nim chwalić. I jak to zwykle bywa ze mną wpadłam na to tak po prostu. Stwierdziłam, że zrobię z niej stolik w sypialni. Do tego kawałek materiału i proszę wygląda to tak jak na zdjęciach :)))
Żeby jednak wszystko miało ręce i nogi to doszłam do wniosku, że już wiem gdzie chcę mieć tą toaletkę, którą wyszukałam rok temu. No i jest i ona. Jeszcze zostało tylko lustro i będzie gotowa.
Przypomnijmy, że wyglądała tak
Wszystko wygląda coraz lepiej a ja siedzę, patrzę, podziwiam i zjadam słodkości :)))) pachnące jeszcze latem, a że owoców nie brakuje to co i rusz raczę domowników takimi pysznościami.
wtorek, 25 sierpnia 2015
A może morze ...?
sobota, 1 sierpnia 2015
Moje nastroje a reakcja Kluski .... Mała dżokejka ...
Nawet sobie nie zdawałam sprawy jak zwierzęta wyczuwają nasze nastroje.
Dzisiaj wyjątkowo ciężko mi się oddycha. Tak się składa, że oprócz rocznicy powstania to mój syn ma urodziny 20. Nie było planowania, nie ma tortu ... Była rozmowa przez telefon, śpiewanie sto lat i już. Smętna chodzę od rana i miejsca sobie nie mogę znaleźć. Nie chcę tak. Staram się być dzielna i tłumaczę sobie na wiele różnych sposobów ale przychodzi taki dzień jak dzisiaj i wszystko diabli wzięli. Serce nie gra z rozumem. Jestem właśnie na tarasie gdzie mam ciszę i spokój. Bo nie jestem dzisiaj najlepszym kompanem. Potrzebowałam czegoś odprężającego i spokoju.
Dzisiaj wyjątkowo ciężko mi się oddycha. Tak się składa, że oprócz rocznicy powstania to mój syn ma urodziny 20. Nie było planowania, nie ma tortu ... Była rozmowa przez telefon, śpiewanie sto lat i już. Smętna chodzę od rana i miejsca sobie nie mogę znaleźć. Nie chcę tak. Staram się być dzielna i tłumaczę sobie na wiele różnych sposobów ale przychodzi taki dzień jak dzisiaj i wszystko diabli wzięli. Serce nie gra z rozumem. Jestem właśnie na tarasie gdzie mam ciszę i spokój. Bo nie jestem dzisiaj najlepszym kompanem. Potrzebowałam czegoś odprężającego i spokoju.
I tu właśnie zaczyna się rola Kluski. Gdy zwykle wychodzę dostaje głupawki, że aż miło. Lata wszędzie jak by ją coś ugryzło i nie można jej uspokoić. A dzisiaj nic. Ja po prostu wyszłam i usiadłam z książką i komputerem. Nie odezwałam się do niej. Po prostu usiadłam. Nie mogłam się skupić więc nici z czytania. Ona ni z tego ni z owego położyła mi się przy nogach i leży tak co najmniej od półtorej godziny. Bez wygłupów. Tak po prostu i już.
Strasznie mi dzisiaj doskwiera tęsknota i jakoś nie mogę sobie dać z tym rady a Kluska dodaje mi w tym otuchy po prostu tym, że jest.
Syn ani myśli wracać do domu. Mi już nie wystarcza sama praca do późnych godzin i traktowanie domu jak hotelu by się tylko przespać. Ja chcę spędzać czas z rodziną i cieszyć się drobnostkami i właśnie dlatego wróciłam. Może młodzi nie mają takich wymagań. Nie wiem. Nic już nie wiem. On jest zadowolony ja jako matka mniej bo chciałabym mieć go przy sobie. Nie dokładnie przy sobie ale chociaż w tym samym kraju. Mam tylko nadzieję, że puki córka dorośnie to coś się w naszym kraju zmieni.
Na razie zaliczyła kolejny etap i może brać już udział w zawodach :)
A ja na razie siedzę i korzystam ze wsparcia Kluski ;)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















