Translate

piątek, 16 września 2016

Kiedy ?


Nawet nie wiem kiedy . Patrzę dzisiaj na kalendarz i mamy już połowę września. Kiedy to zleciało ?
Pogoda mnie trochę oszukała bo jest tak pięknie i zanim się obejrzałam a tu jesień za pasem.
Wstaję rano, piję pyszną kawkę a potem to już tylko sprint. Spieszę się do pracy, potem z pracy do domu. W domu żeby coś zrobić i może zrobić coś nadprogramowo jakieś owocki pozamykać w butelkach lub warzywka w słoiczkach a potem już wieczorową porą spędzam kilka chwil z rodziną ale to też nie na spokojnie tylko w takim półbiegu. Zanim się obejrzę a już jest następny dzień , siedzę w swojej kochanej kuchni , popijam kawkę a potem już tylko bieg.
Dodatkowo znowu coś wymyśliłam i szkolę się do czegoś zupełnie nowego, więc tego czasu, którego już nie mam , mam go jeszcze mniej :(
Jedyny dla mnie plus to to, że święta już niedaleko a na święta syn już będzie w domu i to na stałe :)
Zmiana planów. U młodych ludzi to tak łatwo wszystko przychodzi. Hop siup i już.
Ja nie narzekam tylko się cieszę i czekam z niecierpliwością. Taka stęskniona i zalatana mamuśka ze mnie :)))



niedziela, 31 lipca 2016

Wakacje, grzyby, nalewki ......


Urlop się kończy :(
Pogoda była raczej średnia , często typowo barowa . Trzeba było sobie organizować różne zajęcia od różnego typu gier i zabaw, przez zwiedzanie, zbieranie grzybów po typowe wypady do baru ;P
Grzybów w tym roku ci u nas dostatek , więc przyjemnie było wyjść do lasu i nie wrócić z pustymi rękami. Oczywiście suszyliśmy, robiliśmy słoiczki jak i jajecznica na kurkach też była mniam i to nie raz. O święta w tym roku martwić się nie będę.



Odpoczęliśmy, pobyczyliśmy się i naładowaliśmy baterie i to porządnie na najbliższe miesiące.
W tym roku dostałam od taty wielką księgę nalewek więc szaleję. Po to ją mam żeby działać i działam. Przeróżnego rodzaju nalewki, nastawy i nie tylko...
Nastawiłam sobie nawet gin swojej roboty i czekam..... a czekać trzeba długo bo aż ok. 5 mies.
Trudno mi będzie bo bardzo lubię gin ale cóż żeby było jak należy trzeba poczekać. Do świąt dam radę ale nie dłużej ( hi, hi, hi ). Przerabiam wszystko co mogę aby zima była przyjemna w tym oczekiwaniu na wiosenne słońce......

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Marzenie .......



No mam takie, zresztą niejedno ale ostatnio jakoś na tym jednym się bardziej skupiłam.
Marzy mi się wyjazd do Toskanii. Zamykam oczy i widzę taką cudowną
winnicę , w której można skosztować różnego rodzaju win. Mmmhhhmmmm

 Bardzo bym chciała udać się na taki wypad. Własnym samochodem, żeby móc samemu o wszystkim decydować i nadawać rytm wycieczce, zadekowanie się w takiej niedużej winnicy z przemiłymi właścicielami gdzie można skosztować wspaniałych miejscowych wyrobów na winie oczywiście kończąc :))) . Może gdzieś niedaleko małego, spokojnego miasteczka z kamiennymi uliczkami i sklepikami, które sprzedają swoje wyroby. Gdzie można leniwie spacerować, wypić pyszną kawę i cosik ciekawego zobaczyć. Czytam troszkę w internecie, szukam, podpytuję ( tak wiem, że w tym roku obudziłam się troszkę za późno na taki wypad ). Sama nie wiem. Mam lekką obawę bukować tak przez internet bez czyjegoś polecenia i polegać tylko na zdjęciach i opisach internetowych. Dobrze by było pojechać w jakieś sprawdzone miejsce gdzie już ktoś był, sprawdził, posmakował i sobie chwali. Wiem, wiem nie zawsze się trzeba spodziewać najgorszego ale jakoś mam obawy. W tym roku i tak już jedziemy na Mazury ale ja już myślę na zapas :)

Jeżeli ktoś z Was miałby taki namiar na coś takiego to byłabym wdzięczna za wskazówki. Podejrzewam, że i tak pojedziemy ale mimo wszystko czułabym się bezpieczniej z jakimś zaufanym namiarem. A tak puki co cieszę się podobnymi klimatami u siebie na podwórku :D




                                 A TO MOJE MARZENIE ......






















środa, 18 maja 2016

Za mało ......



Oj, za mało. Człowiek by chciał posiedzieć , odpocząć i pocieszyć się wszystkim tym co dookoła a tu niestety. Kruca bomba mało casu :))) Chciałabym zrobić wszystko to co trzeba, to co sobie wymyślam a potem usiąść i się nacieszyć wszystkim a tu niestety brakuje mi czasu bo jest jeszcze praca oczywiście. Wpada człowiek po pracy i stara się nadrobić chociaż troszkę . Kolejny dzień się kończy a ja znowu z czymś nie zdążyłam. I koło się zamyka bo to czego nie zdążyłam dzisiaj przypadnie zrobić jutro. Czy Wy też tak macie  czy to tylko mi się tak zdarza ? Może jestem niezorganizowana ? Tak, może to tu tkwi problem. Chociaż do tej pory tak nie uważałam ale kto
wie ......

Nalewka z pędów sosny i kwiatów bzu już się robi. W tamtym roku przez to, że wyjechałam trochę mi darów lata uciekło ale w tym roku nie zamierzam nic odpuścić i wykorzystać wszystko ile się da i na ile starczy czasu ;) Przez to, że pogoda była przez ostatni tydzień troszkę kapryśna to zdążyłam sobie nadrobić wszystko w domku ale wiem, że to chwilowe bo jak tylko znowu zaczną się piękne, słoneczne i cieplutkie dni znowu z czymś nie zdążę.
Znalazłam gdzieś w internecie podczas kopania wśród różnych przepisów Sernik OREO. Zdjęcie mnie rozbroiło totalnie, ślinka ciekła na samą myśl  o smakołyku. Nie było rady trzeba było zrobić i już. Więc zrobiłam.
I niestety się zawiodłam. Owszem ciasto wyszło dobre, ale samego smaku oreo dla mnie stanowczo za mało. Zjeść zjedliśmy i to bardzo szybko :))) ale myślałam, że będzie bardzie oreowe .







środa, 4 maja 2016

Wiosna dookoła ......



Gdzie okiem nie sięgnąć wszystko kwitnie. Maj to chyba najpiękniejszy miesiąc w roku.
Te zapachy kwitnących drzewek owocowych czy bzów ..... Mmmmhmmmmm tego nie da się z niczym porównać. Jest po porostu cudnie, bajkowo. Wszystkie posadzone przez nas drzewka kwitną w tym roku bez wyjątku. Zaczęło się też przesiadywanie tarasowe :)
Każda kawka czy herbatka pita jest na powietrzu. Po prostu jakaś niewidzialna siła ciągnie mnie na słoneczko. To już po prostu obowiązek pić wszystko i jeść na tarasie. Siadam na słoneczku z kawką do tego zabieram zawsze ze sobą książkę żeby choć na chwilkę poczytać. Gdy tylko pogoda nie stroi fochów, korzystam :)))
Córcia wygrała drugi raz z kolei konkurs piosenki anglojęzycznej :))) Teraz dalsze przygotowania do kolejnego konkursu 7.06 więc śpiewom nie ma końca ;P



środa, 20 kwietnia 2016

Ania z Zielonego Wzgórza ......


Projekt szkolny na ulubioną lekturę. Nie powiem bo córcia się przyłożyła a ja z wielką chęcią robiłam za fotografa jak i przypadła mi rola Maryli Cuthbert :))))









sobota, 2 kwietnia 2016

Przez wiosnę .......



Dokładnie tak, wszystko przez nią :)))
Już jestem zalatana .... Święta minęły mi tak szybko, że nie zdążyłam się obejrzeć a już było po nich.
Nawet nie wiem kiedy. Wiosenne porządki pochłonęły mnie bez reszty.
Ogarnęłam już każdy nawet najmniejszy kącik. Podwórko też już przygotowane na nadchodzący sezon. Wszystko posprzątane, wygrabione, pograbione. Po prostu już. Jestem zwarta i gotowa na wszystko. Jakoś mnie ta wiosna tak nastroiła, że sił mi nie brakuje i cały czas czuję jakby niedosyt.
Wszystko mi się chce. Energia mnie rozpiera. Uwielbiam się budzić rano , widzieć błękitne niebo i słyszeć śpiew ptaków aż się wstawać chce :) Pogoda robi swoje .
Znowu rodzinka łosiwatych zaczęła mnie odwiedzać. Pomniejszyła się o jednego osobnika ale przychodzą. Nie tak regularnie jak wcześniej ale pojawiają się. Oprócz tego całe tłumy saren i zajęcy są dosłownie codziennie.
Dodatkowo w mojej branży zaczyna się właśnie gorący sezon więc nuda na pewno nie będzie mi doskwierać. Pracy coraz więcej. Córa ma we wtorek egzaminy , w środę przyjeżdża syn więc dzieje się i będzie się działo. Moja prawie gimnazjalistka znowu bierze udział w kolejnym konkursie wokalnym , więc po wtorku po egzaminach zaczną się przygotowania do konkursu.
I oby tak dalej .......