Translate

wtorek, 28 sierpnia 2012

Kluskowo . . .

No i jest Kluska. Wzięliśmy sobie 3 mies. suczkę kaukaza,  a co ! Jest maluch a jak wiadomo przy takich skarbach jest trochę roboty. Podwórko już wygląda jak pobojowisko a jest ona z nami od jakiegoś tygodnia może 10 dni. Wszędzie wejdzie, wszystko zwali... O moich kwiatach już dawno zapomniałam, że były.
Wszystko rozkopane .... pogryzione... wystarczy wejść chociaż na 10 min do domu i zostawić ją samą a po powrocie zawsze mnie czeka niespodzianka ... ach szkoda gadać. Niech się cieszy diabeł jeden puki czas, za rok już jej na to nie pozwolę. Uczę ją , ale .... jakoś nie bardzo jej wychodzi to słuchanie, że tu nie wolno :)))Dam radę bo nie sposób się na nią złościć,  jest wprost przesłodka . Rojber z niej niezły, ale wyrośnie i zmądrzeje. Przynajmniej mam taką nadzieję. Odkąd jest Kluska to jakoś się tak lżej zrobiło odkąd nie ma  Maci... Teraz nie ma czasu na wspominanie, rozmyślanie bo wszędzie jej pełno.


czwartek, 16 sierpnia 2012

Nie jest dobrze ...


 Nie jest dobrze, nie , jest mi po prostu źle.
 Maci już nie ma...
Całkiem niedawno miałam jeszcze dwa psy a teraz już nie mam żadnego .
Po tym jak Biszkopta już nie było , było zrozumiałe, że Macia się zmieniła, że była bardziej osowiała itd.
Może na początku rzeczywiście był taki powód, ale okazało się, że psina była chora. Walczyliśmy, ale nie udało się i trzeba ją było uśpić. Od piątku 10.08 już jej z nami nie ma.
Pocieszam się tylko tym, że biorąc ją do siebie spędziła sobie stare lata tak jak powinna a nie błąkając się głodna gdzieś po wsiach.



wtorek, 24 lipca 2012

środa, 18 lipca 2012

Urlopowo ...

Wakacje, urlop i po urlopie... Jednak takiego jeszcze nie pamiętam :))) a dlaczego ? bo był bez dzieci :)))
Syn został bo pracuje ( zarabia sobie na wyjazd w sierpniu ) a córa pojechała na kolonie, więc my z mężem
nie czekaliśmy długo tylko raz dwa torba w rękę i w samochód.
Pojechaliśmy pierwszy raz o tak po prostu na żywioł bez żadnych rezerwacji. Do tej pory zawsze z dziećmi, więc wolałam cosik zarezerwować i nie mieć potem przykrych niespodzianek, ale tym razem zupełnie nic.
Nie było najmniejszego problemu ze znalezieniem noclegu nawet w takich miejscach jakie lubię typu np.zamek rycerski w Sobkowie. Nastawiliśmy się typowo na zwiedzanie bo z dzieciakami to zawsze tylko tak pobieżnie ( zawsze to albo nogi bolały, albo coś innego było nie tak )jednak tym razem zwiedzaliśmy do woli praktycznie od rana do wieczora. Najpierw przez tydzień były to góry Świętokrzyskie a potem okolice Białowieży ( jednak na te kilka ostatnich dni córka już się trochę załapała ).
Było naprawdę cudownie i pogoda dopisywała. Zwiedzaliśmy wszystkie zabytki godne zwiedzenia ruiny, zamki, jaskinie, klasztory i skanseny. Pokażę kilka najładniejszych fotek , bo wszystkich nie dałabym rady
( nigdy nie oszczędzam aparatu :)))






wtorek, 26 czerwca 2012

Koniec ...

Już prawie koniec. Koniec roku szkolnego oczywiście :)))
Cieszy mnie to niezmiernie, dlaczego ? Dlatego, że zaczną się wakacje i dla mnie przede wszystkim.
Koniec z pytaniem co zadane, co jest do nauczenia, czy już odrobione lekcje itd.......
Odpocznę w końcu od napominania i naganiania dzieci do nauki.
Żeby tego jeszcze człowiek nie musiał mieć na głowie, ale nie. Oni się uczą , ale to ja muszę pamiętać
by odrabiali lekcje. Czy tylko u mnie jest ten problem ?
Wygląda to tak jak to tylko mnie by zależało by pokończyli te szkoły z przyzwoitym wynikiem.
Córka w podstawówce a syn właśnie skończył gimnazjum i myślę, że to dzięki mnie przynajmniej odrabiał
pracę domową. U córy jednak jest tak samo.
Zawsze wygląda to tak, że najpierw robię wywiad co było na lekcji,
co zadali itd. Potem muszę pilnować by nie zapomnieli o tym, że są zadane
lekcje. Mają tyle różnych zajęć i to tak strasznie pilnych, że zawsze są one
ważniejsze niż lekcje. Najpierw proszę , ale co tam mogę strzępić po
próżnicy . W końcu idą do siebie wielce obrażeni ze słowami na ustach,
że nie mam do nich za grosz zaufania, że wiedzą co jest zadane i jest to oczywiste, że zostanie to odrobione a czy ważne o której godzinie ?
 Czy będzie to godz. 18 czy 21 to przecież żadna różnica a ja się oczywiście czepiam.
Ale ze mnie czepialska, ale czy głowa nie lepiej pracuje te trzy godziny wcześniej niż później ?
Czy ja chcę dla nich źle? Ale przecież to ja jestem ta niedobra i już !
Nie raz go przyłapałam, że odrabiał lekcje rano przed szkołą bo zapomniał czy coś tam, ale to ja nie mam do niego zaufania. Dlatego z tej okazji, że zaczynają mi się wakacje i jutro jest ostatni dzień szkoły pozwoliłam wypić sobie lampkę wina. Odsapnę sobie troszkę i już :))) Wszystkim mamom, które mają podobne problemy też życzę miłego odpoczynku od szkoły ;D.



poniedziałek, 4 czerwca 2012

Mała rzecz ...

Dokładnie rzecz ujmując chodzi o te małe drobiazgi, którymi wciąż upiększamy swoje domy.
Mała rzecz a cieszy. Uwielbiam swój dom i każda nawet najdrobniejsza pierdółka kupiona lub wygrzebana gdzieś w jakiś starociach cieszy niezmiernie. Uwielbiam to kombinowanie, gdzie ją postawić, pod jakim kątem albo może przytrzeć ją tu albo tam, cudowny ten dreszczyk :)



Najlepiej to wygląda jak już sobie cosik upatrzę i wtedy się zaczyna :) w głowie już tworzy się milion wizji na minutę.
Wyłączam się wtedy zupełnie i realizuję swoją wizję.
Często przestawiam, ustawiam, trochę w lewo, trochę w prawo,
gdzie po chwili stwierdzam, że jednak nie, za pierwszym razem było
lepiej.
Zdarza się też tak, że w końcu to ustawię, cieszę się jak dziecko
chodzę koło tego przez kilka dni i cieszę się z nowego nabytku
kiedy przychodzi taki dzień, że chodzę obok i doznaję
olśnienia, że jednak nie tu powinno to stać.
Przestawiam i stwierdzam , że w nowym miejscu pasuje idealnie.
Wystarczy czasem jakiś mały drobiazg, który dopełnia całości.
Najbardziej taki kombinator wychodzi ze mnie jak tylko cosik z
pogodą szwankuje, deszcz pada czy coś tam gdzie nie bardzo
można się wybrać na świeże powietrze, wtedy mi się to uruchamia
ze zdwojoną siłą ( czasem nawet do tego stopnia, że nie mogę usiedzieć
w miejscu tylko mnie gdzieś nosi, żeby cosik porobić ).
W ostatnim czasie nabyłam właśnie kilka takich drobiazgów, które
znalazły już to właściwe miejsce. Jest jeszcze kilka , ale są w trakcie
przeróbek lub przestawiania ( pochwalę się następnym razem ).

Oby się pogoda poprawiła w miarę szybko bo zaszaleję za bardzo :D