Translate

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Mała rzecz ...

Dokładnie rzecz ujmując chodzi o te małe drobiazgi, którymi wciąż upiększamy swoje domy.
Mała rzecz a cieszy. Uwielbiam swój dom i każda nawet najdrobniejsza pierdółka kupiona lub wygrzebana gdzieś w jakiś starociach cieszy niezmiernie. Uwielbiam to kombinowanie, gdzie ją postawić, pod jakim kątem albo może przytrzeć ją tu albo tam, cudowny ten dreszczyk :)



Najlepiej to wygląda jak już sobie cosik upatrzę i wtedy się zaczyna :) w głowie już tworzy się milion wizji na minutę.
Wyłączam się wtedy zupełnie i realizuję swoją wizję.
Często przestawiam, ustawiam, trochę w lewo, trochę w prawo,
gdzie po chwili stwierdzam, że jednak nie, za pierwszym razem było
lepiej.
Zdarza się też tak, że w końcu to ustawię, cieszę się jak dziecko
chodzę koło tego przez kilka dni i cieszę się z nowego nabytku
kiedy przychodzi taki dzień, że chodzę obok i doznaję
olśnienia, że jednak nie tu powinno to stać.
Przestawiam i stwierdzam , że w nowym miejscu pasuje idealnie.
Wystarczy czasem jakiś mały drobiazg, który dopełnia całości.
Najbardziej taki kombinator wychodzi ze mnie jak tylko cosik z
pogodą szwankuje, deszcz pada czy coś tam gdzie nie bardzo
można się wybrać na świeże powietrze, wtedy mi się to uruchamia
ze zdwojoną siłą ( czasem nawet do tego stopnia, że nie mogę usiedzieć
w miejscu tylko mnie gdzieś nosi, żeby cosik porobić ).
W ostatnim czasie nabyłam właśnie kilka takich drobiazgów, które
znalazły już to właściwe miejsce. Jest jeszcze kilka , ale są w trakcie
przeróbek lub przestawiania ( pochwalę się następnym razem ).

Oby się pogoda poprawiła w miarę szybko bo zaszaleję za bardzo :D




środa, 16 maja 2012

I już po ...

No i już po imprezie :))) Przeżycie było duże szczególnie dla dziecka, ale i dla rodziców również ( niby jedną komunię mam już za sobą, ale mimo wszystko w gardle ściskało i już )
Tyle przygotowań w kościele i w domu , oczekiwań i po wszystkim.
Uroczystość była naprawdę ładna, ksiądz starał się by dzieci były zainteresowane tym co się dzieje na mszy a i dzieciaki się popisały bo wszystko było jak w zegarku tak jak na próbach, czyli wszystko się udało.
Impreza po wszystkim też była udana, wszyscy goście dopisali. O prezentach nawet nie wspominam , bo córka do tej pory szaleje wśród nich  :)))


Teraz już tylko śluby mnie czekają , syn ma już 17 lat , więc pewnie będzie szybciej niż mi się wydaje ;P

środa, 25 kwietnia 2012

Czas na herbatkę ...

Słoneczko tak pięknie wczoraj przygrzewało, że nie mogłam się powstrzymać i musiałam wypić herbatkę na tarasie. Ptaszki śpiewały, słońce grzało, że aż miło i wiał milutki wiaterek, który wcale a wcale nie przeszkadzał.
Miałam taką chwilkę dla siebie po porannym ogarnięciu wszystkiego co było trzeba tj. pranie włączone, posprzątane, obiadek wstawiony, więc można na chwilkę klapnąć :)))
Klapnęłam właśnie na tarasie by mieć jakąś godzinkę dla siebie w ciszy i spokoju. Pomyślałam, że wypiję herbatkę i poczytam troszkę,
jednak było tak cudnie , że nie mogłam się skupić na
czytaniu . Gapiłam się po prostu przed siebie z głupim uśmiechem na twarzy słuchając ptaszków i ciesząc się spokojem. Wstyd się przyznać ale było mi tak błogo, że aż skusiłam się na cosik słodkiego,  czego staram się raczej unikać bo potem tylko obwód bioder się powiększa , ale co tam wczoraj odstąpiłam od żelaznej zasady i zjadłam a co!!! Też mi się coś od życia należy, a że rano było trochę sprzątania to wytłumaczyłam sobie, że przecież spaliłam trochę tych kalorii ( akurat tyle ile zjadłam potem hi, hi, hi ) i poczucie winy zgasiłam w zarodku :))) 
No niestety błogi czas szybko minął i trzeba się było znowu brać do roboty. 
Za niedługo zaczęli się schodzić domownicy i skończyło się to co dobre :))) ale to chwilkę dla siebie miałam i już !!! Dzisiaj niestety praca, praca i nici z leniuchowania , ale już za pasem majówka więc nadrobię :)))
Pozdrawiam 
 

wtorek, 3 kwietnia 2012

Wielkanocnie ...

Już Wielkanocnie, dopiero co było Bożonarodzeniowo a już jest Wielkanocnie.
Nie wiem dlaczego, ale te święta nie mają dla mnie aż takiego czaru jak te zimowe.
Może tu chodzi też w jakimś stopniu o aurę ??? Sama nie wiem. W grudniu najczęściej jest już typowo zimowa pogoda, leży śnieg jest po prostu inaczej tak bajecznie. Wieczory przy kominku, zapach choinki, pierników i prezenty ( pakowane po kryjomu przed dziećmi :) A teraz ? Nie pamiętam już kiedy w święta wielkanocne była typowo wiosenna pogoda taka ze świecącym i grzejącym słoneczkiem, zachęcająca do spacerów i bezkarnego Śmingusa Dyngusa na świeżym powietrzu.  I te święta mają swoje tradycyjne zapachy, które się wydobywają z kuchni, ale to za mało. Wiem, że dla kościoła Wielkanoc jest  ważniejsza, ale ja nic na to nie poradzę, że tamte mają dla mnie  większy urok i już.
Wiosna nam się chyba na razie zatrzymała z tym swoim przychodzeniem ale dobrze, że przynajmniej już mrozów nie ma, bo w niedzielę minie już miesiąc jak nie ma Biszkopta. Wyszedł z tekstem zaraz wracam       ( przynajmniej tak mi się wydawało :( ) i niestety już nie wrócił. Tego się właśnie obawiałam, że to kiedyś nastąpi i wykrakałam , zresztą jak zwykle.Jak to młody pies, wiosna przyszła i dostał małpiego rozumu...
Co do przygotowań komunijnych mojej córy, to wszystkie techniczne sprawy załatwione.
Zaproszenia rozdane, strój cały już jest i wszystko inne co potrzebne też. Zostały już tylko spotkania w kościele i 5 tyg. oczekiwania do całej uroczystości co dla córy jest naprawdę trudne, bo przebiera nogami z niecierpliwości już teraz a tu jeszcze tyle dni.

W takim razie moje drogie z okazji nadchodzących świąt życzę Wam spokoju i pogody  ducha w te święta, smacznego jajeczka i mokrego dyngusika :))) a przede wszystkim dużo zdrówka i takich naprawdę rodzinnych świąt.


                                  Poniżej prace Woelkanocne mojej młodszej pociechy :)


poniedziałek, 5 marca 2012

Ciepło, ciepło coraz cieplej ...

Ale ta pogoda oporna jest już cieplej, oczywiście, słoneczniej i czuć w powietrzu wiosnę ale....
dla mnie to jeszcze za mało , jeszcze troszkę za chłodno niemniej jednak bardzo się cieszę , że już tuż, tuż na nasza wiosna. Dużo chętniej wstaje się rano kiedy świeci słońce i inaczej już człowiek funkcjonuje. Ja też już się budzę do życia bo wiosenne porządki już w toku. Chętnie zaglądam we wszystkie domowe zakamarki i wycieram, zamiatam, odkurzam wszystko co się da.
Niedługo zaczną się też podwórkowe porządki czego się nie mogę już doczekać, już bym trochę pogrzebała w ziemi :)))

Na razie cieszę się ze słoneczka i dłuższego dnia, już czuć , że o wiele dłuższego. Zaczynam też chodzić z córą na spotkania przygotowawcze do komunii. Oj, będzie się działo. Pociecha bardzo przeżywa i nie tylko sukienkę i inne dodatki, ale całość.Począwszy od całej mszy, ustawienia w kościele przez biały tydzień kończąc rzeczywiście na sukience i dodatkach typu fryzura itd. Nie była by małą kobietką gdyby nie zwracała uwagi i na takie rzeczy, więc ....
Jedną komunię -  syna mam już za sobą dlatego wiem już co mnie czeka ;)))Teraz natomiast pięknie świeci słoneczko i aż żyć się chce, jeszcze troszkę i cieplej będzie, więcej czasu będziemy spędzać na świeżym powietrzu, więcej się babrać w ziemi , aż mi się sama buzia uśmiecha jak tylko pomyślę :))))

sobota, 11 lutego 2012

I cały czas zima ...


Tak, chciałam zimy przyznaję się bez bicia  jak w grudniu była chlapa, trochę śniegu i mrozu by się wtedy przydało , ale takiego normalnego mrozu -5 w dzień by normalnie można wyjść na spacer. Teraz tylko człowiek przemyka z domu do samochodu i wychodzi kiedy musi. Ostatnimi czasy najniższą temperaturę , którą przyuważyłam było -28 ok. 7 rano. Samochody odmawiają posłuszeństwa i zdarzyło się , że nawet i ten co stał w garażu się zbuntował. Wiem, że ma już swoje lata , bo niedługo dobiegnie 10-tki, ale do tej pory palił bez zarzutu a tu taki klops. Ładnie prosiłam, chciałam cosik wynegocjować jakiś chociaż najmniejszy kompromis, a on nic uparł się, że nie zapali  i już. Nie było przebacz.
Trudno , trzeba przeczekać aż zrobi się cieplej ( tylko kiedy to będzie, oglądając pogodę już wczoraj miało być w dzień w moim regionie  -5 jednak okazało się, że było -13  ) podobno już niedługo będzie można się doczekać tych spacerowych zimowych temperatur.:)))
Na chwilę obecną zostaje nam siedzenie w domu i grzanie się przy kominku. Przez takie zasiedzenie, więcej człowiek gotuje , bo z nudów wymyśla to i owo żeby i sobie jakoś czas zająć , co podejrzewam odbije się już całkiem niedługo na rozmiarze garderoby ;)))
Puki co nie narzekamy tylko czekamy na chociaż małe ocieplenie a na odchudzanie przyjdzie czas , wiosna już za pasem więc i ruchu będzie więcej.