Translate

niedziela, 26 października 2014

Zdolna jestem niesłychanie ....


Na szczęście udało mi się zrobić dekoracje Halloween owe bo od poniedziałku niestety jestem uziemiona. Dwa razy w tygodniu chodzę sobie na zumbę. Po wakacjach stwierdziłam, że trzeba się troszkę zacząć ruszać by nie zastać się na dobre a i jest to zawsze taka mała odskocznia od  codziennych obowiązków.  No i w poniedziałek tak sobie odskoczyłam , że skończyło się to wizytą w szpitalu.  Noga się jakoś tak wygięła , że tylko cudem uniknęła złamania.  Spuchła jak balon i zabarwiła się na fioletowo.  Na szczęście w domu mam dwóch niedźwiedzi co nosili mnie wszędzie gdzie było trzeba póki nie załatwiliśmy kul. Syn dżentelmen nosił mnie jak księżniczkę co by mamusi było wygodnie.  Mąż z racji tego, że nie ma czasu na ceregiele i , że romantyzm w nim już umarł przerzucał mnie przez ramię jak worek kartofli i tak właśnie nosił :))) 
Na szczęście mam już kule i daje sobie radę sama , ale jeszcze trochę czasu minie zanim będę dreptać
zupełnie sama.  Pomału się goi bo opuchlizna schodzi i kolory teraz już się zielenią , ale większość czasu spędzam siedząc na kanapie w salonie . O pracy nawet nie myślę.  Z tego złego to chociaż dobrze, że to się stało teraz a nie np w grudniu przed świętami.  Nadrabiam czytanie i nudzi już mi się niemiłosiernie.  Już mnie gdzieś nosi. Mam tylko nadzieję, że jakoś uda mi się z wyprawą na groby . W sumie to jeszcze tydzień. .....




wtorek, 30 września 2014

Burza myśli ....


Wydaje mi się, że już podjęłam decyzję.............
Bardzo ważną dla mnie i całej mojej rodziny. Boję się tylko głośno o tym powiedzieć, że to już tak na pewno na 100%. Kilka lat temu zakładając swój interes wydawało mi się, że będzie dobrze i damy radę. I tak też było na początku. Niestety w naszym kraju zamiast ułatwiać ludziom życie to się im to utrudnia. Opłaty typu podatki i zus-y są makabrycznie wysokie . A żeby było śmieszniej wszystko jest tak ładnie zakamuflowane, że nawet nie wiemy a płacimy podatki od podatków. Zmęczona już jestem tą walką z wiatrakami. Człowiek próbuje i próbuje ale kiedyś ten zapał się kończy. I na mnie chyba właśnie nadszedł już czas.....
Oczywiście nic pochopnie i nie na łeb na szyję . Jeżeli już to dopiero na wiosnę . Ale na 95% już wiem, że tak.
 Dodatkowo mam siostrę za granicą i mój pierworodny też chce wyjechać i to jeszcze w tym roku, więc ....
Cały czas jeszcze się biję z myślami... Bo to znowu zaczynanie od nowa .... Ale mam więcej tych za  niż  tych przeciw ....Tak naprawdę oprócz domu tego mojego wymarzonego , i miejsca w którym mieszkam , które po prostu kocham niczego nie będzie mi żal. Cała najbliższa rodzina będzie ze mną a to przecież najważniejsze. A dom .... no cóż , zostanie i będzie tu sobie czekał ....

wtorek, 23 września 2014

Autumn ...


Teraz już bez przeszkód możemy powiedzieć, że mamy jesień i to na 1000%. Pogoda nam się zmieniła raptem od 5 dni a ja już czuję, że jeszcze trochę a dopadnie mnie jesienna chandra.....
Na razie się jeszcze trzymam i staram się organizować sobie tak czas by nie stawać choćby na chwilkę i nie myśleć ale czuję, że już opadam z sił.
Wstyd się przyznać ale moja wymarzona toaletka stoi. Zdążyłam tylko zeskrobać z niej lakier i już.
Nic więcej nie zrobiłam i nie mogę się zebrać. Nie mam konkretnego pomysłu i zwyczajnie mi się nie chce. Grzybów u mnie jak na lekarstwo. Suszy się tylko niewielka " garstka ". Może teraz jak troszku popada to się pokarzą.
Papryka za to dopisuje i króluje wyjątkowo często w mojej kuchni    ( w tym roku jakoś więcej niż zwykle ) tak po prostu bez jakiegoś konkretnego powodu. Tak jakoś się składa.W każdym domowym kąciku jest też już i u mnie jesienny klimat.
Co raz to częściej siadam z ciepłą herbatką pod kocykiem. Strasznie mnie też korci by już rozpalić w kominku chociaż tak troszkę by tylko sobie popatrzeć na migające ogniste iskierki .....


Pozdrawiam wszystkich cieplutko.....

czwartek, 4 września 2014

Na chwilkę...


Wpadam dosłownie na chwilę by też potwierdzić wasze spostrzeżenia, że pachnie już jesienią i to wszędzie gdzie się tylko nie spojrzy.  Czuć ją już w powietrzu.
Szkoła nam się znowu zaczęła,  pilnowanie czy lekcje odrobione,  czy nauczone i czy kanapka na pewno wzięta.
Jesień ma to do siebie , że jest co robić , oj tak. Jestem w trakcie przerabiania papryki jak i zbierania grzybów bo już się pokazały.  A ja na ziemię bez grzyb jak bez ręki.  Bo przecież zupa grzybowa na Wigilię musi być bez dwóch zdań i już!
Więc się robi i zbiera. Zbiera i robi a z czasem marniutko więc wpadam na moment i lecę dalej.
Buziaki

wtorek, 26 sierpnia 2014

I wakacje ....


 W tym roku wyjątkowo późno udało nam się znaleźć chwilkę wolnego by gdzieś wyjechać. Tak to jest jak się ma swój interes i trzeba wszystkiego dopilnować.
Wzięłam więc mężą po pachę  :))) i pojechaliśmy sobie jak co roku na taką naszą " objazdówkę" .
Zaczęliśmy od Kazimierza chociaż byliśmy w tamtym roku ale tak mnie jakoś ciągnęło.
Potem Olsztyn i zamek w Olsztynie, Elbląg i spływ kanałem Elbląskim a potem wylądowaliśmy nad morzem we Fromborku. Miejsca cudne , przeurocze. Ludzi nie za dużo bo już chyba po sezonie więc cisza i spokój.  Udało nam się odpocząć i wyciszyć, A teraz koniec tego dobrego i z powrotem do roboty :)))








czwartek, 24 lipca 2014

Dwie pieczenie ....

 W sobotę 19.07.2014 w Pułtusku odbył się festyn " DZIEŃ TRADYCJI RZECZYPOSPOLITEJ"
a, że z mężem lubimy tego typu imprezy właśnie w takim klimacie to nie mogliśmy sobie odmówić. Dodatkową korzyścią było to, że od Pułtuska już nie daleko bo ok. 50 km czekała na mnie moja toaletka. Więc udało mi się upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu :)))
Piknik był ? Był . Toaletka jest ? Jest. ( Było naprawdę dużo atrakcji i różnych pokazów. Zszokowałam się tym co ludzie potrafią wyprawiać na koniu. Naoglądałam się tego co nie miara . Dodatkowo córka mnie dopinguje i nie tylko. Również za namową koko1971 postanowiłam, że jednak będę jeździć a przynajmniej spróbuję. Po 20 letniej przerwie będzie ciężko, ale córa się zadeklarowała, że pomoże więc jak bym miała odmówić  :) A mebelek w końcu jest. Mąż się cieszył bo był na pikniku a ja się cieszę i z tego, że tam byłam i z tego , że mam mój mebel .

Spędziliśmy 3 błogie dni nad samą wodą. Ja opalając się a mąż łowiąc rybki i popijając piwo . Odpoczęliśmy troszku ale nie za dużo bo to tylko 3 dni były ale zawsze cosik. Zawsze można naładować bateryjki. Nie mówię akumulatory bo było za krótko ale bateryjki w sam raz :) Cisza i spokój boska. Do tego był i letni ciepły deszcz i upalne słońce. Dla każdego coś dobrego.






A na dowód, że nie kłamię i jest ona już u mnie załączam fotki. Puki co na razie stoi i czeka, ale już jest. W głowie myśli gonitwa co tu, jak tu i od czego zacząć. Jak już mi się wydaje, że będzie taka czy owaka znowu w głowie kiełkuje mi nowy pomysł . Więc chcę sobie dać troszkę czasu aż ochłonę i zdecyduję się już na 100% jak ją zrobić. Wiem już na pewno, że będzie w sypialni a to już duży plus :)
Poniżej pomalowane skrzyneczki jak obiecałam.


wtorek, 8 lipca 2014

Trochę tego i tamtego ...


Zacznijmy od tego, że dość narzekania,że nie mam czasu na to czy owo. Dość. Dzięki temu, że mamy lato i dzień jest dużo dłuższy to wykorzystuję do cna każdą chwilkę. Na szczęście skończyła się też szkoła i dodatkowe zajęcia poza lekcyjne co daje mi kolejne dodatkowe godziny :))) Zaczęłam znowu trochę kombinować i zmieniać co mieliście okazję zobaczyć na zdjęciach w ostatnim poście ,ale to początek.
Wymyśliłam sobie też mebelek z drewnianych skrzynek. Jest teraz mnóstwo takich cudowności ze skrzynek czy palet i tak mi się to spodobało, że i u siebie znalazłam miejsce na cosik takiego. Na zdjęciu widać jeszcze nie pomalowane skrzyneczki ale za następnym razem pokaże jak wyszło po mojej obróbce.
Przymierzam się też w końcu do wyjazdu po toaletkę. Wiem wstyd, że jeszcze jej nie mam ale cóż........

W niedzielę córa wybiera się na dwutygodniowy obóz konny zakończony zdawaniem jak dla niej na brązową odznakę. Dumna jestem jak paw a jak zda to już w ogóle urosnę tak, że hej :)))
Trzy lata sobie już jeździ a ostatni rok tak już w miarę profesjonalnie
( skakanie przez przeszkody itp ).
Dla mnie to się wydaje w miarę poważne ale co ja tam wiem, nie znam się na tyle by się mądrzyć. Sama jeździłam tylko rekreacyjnie jako nastolatka i od tamtej pory a minęło już 20 lat jeździłam tylko raz.
Wiele razy chciałam zacząć od początku  lub chociaż od tego na czym skończyłam ale jakoś mi głupio.
Stara baba będzie kaleczyć jazdę konną jeżdżąc z dzieckiem, które z lekcji na lekcję zaskakuje umiejętnościami coraz bardziej. Więc odpuszczam za każdym razem, skupiam się na córce i już :)
Będę trzymać kciuki całe dwa tygodnie by się dzieciakowi udało.





Na koniec chciałam polecić Wam sałatkę. Buszowałam jak zwykle w necie wśród przepisów i tak mnie cosik zainteresowało w tym .

 Bierzemy :
600 g kiełbasy kroimy w kosteczkę i dobrze ale to dobrze podsmażamy ( nie daję żadnego tłuszczu wystarczy ten co się sam wytapia )
2 brokuły gotujemy na pół twardo ( potem w małe różyczki )
5 jaj ugotować na twardo ( w kosteczkę )
1 kukurydza konserwowa
ser feta 1 op.( w kosteczkę )
2-3 łyżki majonezu ( nie więcej by nie zrobiła się papka )
pieprz i może być trochę soli ALE OSTRZEGAM BY UWAŻAĆ Z SOLĄ BO KIEŁBASKA I FETA SĄ WYSTARCZAJĄCO SŁONE
Sałatka jest naprawdę pyszna i nie ma osoby , której by nie smakowała. Naprawdę gorąco Wam polecam.

Smacznego :))))

A tu jeszcze to moje pseudo tiramisu z włoskiego dnia. I nie pomyliłam się wtedy . Tydzień później czekały mnie hamburgery, frytki i trylogia " Powrotu do przyszłości " :)))