Udało mi się dosłownie przez przypadek już jakiś czas temu zaopatrzyc się w dwie stare walizki.
Przeszukiwałam wszystkie bazarki i pchle targi w poszukiwaniu takiej walizeczki chocby jednej sztuki a tu nic.
Naprawdę było ciężko , dosłownie marzenie ściętej głowy. Szukałam , pytałam po czym okazało się, że jest taka walizeczka u mojego dziadka w piwnicy. Jaka była moja radośc gdy dostałam to cudo. Dziadek nawet nie wiedział, że ją jeszcze ma, po czym po dokładnych porządkach w piwnicy stwierdził, że jest :)))
Czytając Wasze blogi i oglądając cudne zdjęcia strasznie, ale to strasznie podobały mi się jedne poduchy na fotele tarasowe. Cudne , tak słodkie i romantyczne aż nadawały temu kącikowi tarasowemu czy ogrodowemu taki bajeczny klimat dawnych lat kiedy to damy nosiły te słodkie parasolki.
Znowu zwitała mi w głowie pewna myśl. Wiedziałam gdzie mogę znależc tego typu poduchy. Udałam się tam bezzwłocznie. Rzeczywiście były, ale cena za 1 szt zwaliła mnie z nóg. Nie poddałam się. Kupiłam co trzeba, zważywszy na to, że materiał miałam w domu postanowiłam pokombinowac. Wyszperałam na strychu ukryte gdzieś stare poduchy na krzesła kuchenne jakie miałam kilka ładnych lat temu mieszkając jeszcze w bloku i postanowiłam uszyc sobie podobne pokrowce jakie sobie upatrzyłam.
Wyszło jak wyszło, odbiegają co prawda od oryginału ale i tak jestem zadowolona a kosztowało mnie to zakup kilku metrów bawełnianej koronki i trzy godziny pracy przy maszynie, więc uważam , że było warto.
Zostały już przetestowane i sprawdziły się. Jak bardziej się przyłożę i popracuję to może w przyszłym roku i mój kącik tarasowy będzie tak romantyczny jak na tamtym wspaniałym blogu.
Nie myślcie, że będę kopiowac , nie , nie zamierzam tego robic i nigdy nie robiłam po prostu niektóre zdjęcia są dla mnie inspiracją do swoich jakiś tam pomysłów, które staram się realizowac w mniejszym lub większym stopniu.