Już Wielkanocnie, dopiero co było Bożonarodzeniowo a już jest Wielkanocnie.
Nie wiem dlaczego, ale te święta nie mają dla mnie aż takiego czaru jak te zimowe.
Może tu chodzi też w jakimś stopniu o aurę ??? Sama nie wiem. W grudniu najczęściej jest już typowo zimowa pogoda, leży śnieg jest po prostu inaczej tak bajecznie. Wieczory przy kominku, zapach choinki, pierników i prezenty ( pakowane po kryjomu przed dziećmi :) A teraz ? Nie pamiętam już kiedy w święta wielkanocne była typowo wiosenna pogoda taka ze świecącym i grzejącym słoneczkiem, zachęcająca do spacerów i bezkarnego Śmingusa Dyngusa na świeżym powietrzu. I te święta mają swoje tradycyjne zapachy, które się wydobywają z kuchni, ale to za mało. Wiem, że dla kościoła Wielkanoc jest ważniejsza, ale ja nic na to nie poradzę, że tamte mają dla mnie większy urok i już.
Wiosna nam się chyba na razie zatrzymała z tym swoim przychodzeniem ale dobrze, że przynajmniej już mrozów nie ma, bo w niedzielę minie już miesiąc jak nie ma Biszkopta. Wyszedł z tekstem zaraz wracam ( przynajmniej tak mi się wydawało :( ) i niestety już nie wrócił. Tego się właśnie obawiałam, że to kiedyś nastąpi i wykrakałam , zresztą jak zwykle.Jak to młody pies, wiosna przyszła i dostał małpiego rozumu...
Co do przygotowań komunijnych mojej córy, to wszystkie techniczne sprawy załatwione.
Zaproszenia rozdane, strój cały już jest i wszystko inne co potrzebne też. Zostały już tylko spotkania w kościele i 5 tyg. oczekiwania do całej uroczystości co dla córy jest naprawdę trudne, bo przebiera nogami z niecierpliwości już teraz a tu jeszcze tyle dni.
W takim razie moje drogie z okazji nadchodzących świąt życzę Wam spokoju i pogody ducha w te święta, smacznego jajeczka i mokrego dyngusika :))) a przede wszystkim dużo zdrówka i takich naprawdę rodzinnych świąt.
Poniżej prace Woelkanocne mojej młodszej pociechy :)
Translate
wtorek, 3 kwietnia 2012
poniedziałek, 5 marca 2012
Ciepło, ciepło coraz cieplej ...
Ale ta pogoda oporna jest już cieplej, oczywiście, słoneczniej i czuć w powietrzu wiosnę ale....
dla mnie to jeszcze za mało , jeszcze troszkę za chłodno niemniej jednak bardzo się cieszę , że już tuż, tuż na nasza wiosna. Dużo chętniej wstaje się rano kiedy świeci słońce i inaczej już człowiek funkcjonuje. Ja też już się budzę do życia bo wiosenne porządki już w toku. Chętnie zaglądam we wszystkie domowe zakamarki i wycieram, zamiatam, odkurzam wszystko co się da.
Niedługo zaczną się też podwórkowe porządki czego się nie mogę już doczekać, już bym trochę pogrzebała w ziemi :)))
Na razie cieszę się ze słoneczka i dłuższego dnia, już czuć , że o wiele dłuższego. Zaczynam też chodzić z córą na spotkania przygotowawcze do komunii. Oj, będzie się działo. Pociecha bardzo przeżywa i nie tylko sukienkę i inne dodatki, ale całość.Począwszy od całej mszy, ustawienia w kościele przez biały tydzień kończąc rzeczywiście na sukience i dodatkach typu fryzura itd. Nie była by małą kobietką gdyby nie zwracała uwagi i na takie rzeczy, więc ....
Jedną komunię - syna mam już za sobą dlatego wiem już co mnie czeka ;)))Teraz natomiast pięknie świeci słoneczko i aż żyć się chce, jeszcze troszkę i cieplej będzie, więcej czasu będziemy spędzać na świeżym powietrzu, więcej się babrać w ziemi , aż mi się sama buzia uśmiecha jak tylko pomyślę :))))
dla mnie to jeszcze za mało , jeszcze troszkę za chłodno niemniej jednak bardzo się cieszę , że już tuż, tuż na nasza wiosna. Dużo chętniej wstaje się rano kiedy świeci słońce i inaczej już człowiek funkcjonuje. Ja też już się budzę do życia bo wiosenne porządki już w toku. Chętnie zaglądam we wszystkie domowe zakamarki i wycieram, zamiatam, odkurzam wszystko co się da.
Niedługo zaczną się też podwórkowe porządki czego się nie mogę już doczekać, już bym trochę pogrzebała w ziemi :)))
Na razie cieszę się ze słoneczka i dłuższego dnia, już czuć , że o wiele dłuższego. Zaczynam też chodzić z córą na spotkania przygotowawcze do komunii. Oj, będzie się działo. Pociecha bardzo przeżywa i nie tylko sukienkę i inne dodatki, ale całość.Począwszy od całej mszy, ustawienia w kościele przez biały tydzień kończąc rzeczywiście na sukience i dodatkach typu fryzura itd. Nie była by małą kobietką gdyby nie zwracała uwagi i na takie rzeczy, więc ....
Jedną komunię - syna mam już za sobą dlatego wiem już co mnie czeka ;)))Teraz natomiast pięknie świeci słoneczko i aż żyć się chce, jeszcze troszkę i cieplej będzie, więcej czasu będziemy spędzać na świeżym powietrzu, więcej się babrać w ziemi , aż mi się sama buzia uśmiecha jak tylko pomyślę :))))
sobota, 11 lutego 2012
I cały czas zima ...
Tak, chciałam zimy przyznaję się bez bicia jak w grudniu była chlapa, trochę śniegu i mrozu by się wtedy przydało , ale takiego normalnego mrozu -5 w dzień by normalnie można wyjść na spacer. Teraz tylko człowiek przemyka z domu do samochodu i wychodzi kiedy musi. Ostatnimi czasy najniższą temperaturę , którą przyuważyłam było -28 ok. 7 rano. Samochody odmawiają posłuszeństwa i zdarzyło się , że nawet i ten co stał w garażu się zbuntował. Wiem, że ma już swoje lata , bo niedługo dobiegnie 10-tki, ale do tej pory palił bez zarzutu a tu taki klops. Ładnie prosiłam, chciałam cosik wynegocjować jakiś chociaż najmniejszy kompromis, a on nic uparł się, że nie zapali i już. Nie było przebacz.
Trudno , trzeba przeczekać aż zrobi się cieplej ( tylko kiedy to będzie, oglądając pogodę już wczoraj miało być w dzień w moim regionie -5 jednak okazało się, że było -13 ) podobno już niedługo będzie można się doczekać tych spacerowych zimowych temperatur.:)))
Na chwilę obecną zostaje nam siedzenie w domu i grzanie się przy kominku. Przez takie zasiedzenie, więcej człowiek gotuje , bo z nudów wymyśla to i owo żeby i sobie jakoś czas zająć , co podejrzewam odbije się już całkiem niedługo na rozmiarze garderoby ;)))
Puki co nie narzekamy tylko czekamy na chociaż małe ocieplenie a na odchudzanie przyjdzie czas , wiosna już za pasem więc i ruchu będzie więcej.
piątek, 20 stycznia 2012
Mamy zimę ...
Zgadza się, mamy zimę widać wszędzie gdzie okiem sięgnąć. Ja nie narzekam bo trochę mrozu i śniegu trzeba, szkoda tylko, że święta nie były tak białe i piękne jak dzisiejsza aura za oknem, ale cóż nie ma co narzekać i trzeba się cieszyć tym co jest. Bardzo , ale to bardzo lubię zimę, ale taką śnieżną ... jest wtedy tak pięknie...i marzy mi się jazda kuligem , ale takim prawdziwym ciągniętym przez konia w saniach z dzwoneczkami :)))
Lubię siedzieć w domu, przed kominkiem w ciepełku,
pod kocykiem, pić herbatkę , może być z prądem lub bez jak kto woli, lub po prostu kieliszeczkiem pysznej nalewki wiśniowej ( swojej roboty oczywiście ) i czytać sobie cosik ciekawego, wyciszyć się...mieć chwilkę dla siebie. Nie często mi się takie chwile zdarzają bo cały czas człowiek gdzieś goni, za czymś leci i tych chwil jest bardzo niewiele, ale może właśnie dlatego tak je lubię i doceniam i nie powiem bo tęsknię za takim spokojem, i chciała bym go więcej , ale cóż taki life. Dlatego kiedy tylko mogę siadam tak sobie w domowym ciepełku i cieszę się każdą nawet najdrobniejszą chwilką i chociaż lubię zimową aurę sprzyja ona właśnie spędzaniu wolnego czasu w domowym zaciszu przed kominkiem z dobrą książką.
Pozdrawiam Was kochane tak bardzo, bardzo zimowo.
poniedziałek, 9 stycznia 2012
No nareszcie ...
Po ciężkich bojach z komputerem, który padł na amen jak i popsuciem się modemu internetowego wkońcu udało się wszystko naprawić i jestem. I to prawda, że to tak jest jak się psuje jedno to i zaraz drugie , na szczęście to już za mną, mam nadzieję.
Strasznie mi brakowało tego miejsca zwłaszcza w tak ciepłym okresie, którym są święta. Miałam w zamiarze pokazanie wszystkich zdjęć zrobionych w czasie świąt w domku i nie tylko, a tu klapa święta się skończyły na dobre . Wiem, ale i tak nie mogę się powstrzymać i załączam chociaż kilka fotek , którymi chciałam i nie mogłam się pochwalić :) liczę na Wszą wyrozumiałość.
Po pierniczkach mojej córy pozostało tylko wspomnienie.... ale na przyszłe święta zamówienie zostało podwojone ;)))
Zaległości troszkę nadrobiłam i teraz będę już tylko na bieżąco. Pozdrawiam
niedziela, 1 stycznia 2012
Złośliwość przedmiotów martwych ...
Tak to własnie jest, że w najmniej odpowiednim momencie cosik się popsuje np. komputer. Nie mogłam Wam Kochane złożyć życzeń świątecznych to chociaż złożę Noworoczne. Życzę wam moje drogie dużo zdrówka bo to ważne i dużo miłości bo to niezbędne w tej zawierusze codzienności na cały Nowy Rok 2012. Jak tylko naprawię komputer to warcam do Was jak najszybciej :)))
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Mikołajki już ... tuż, tuż ... :)))
Najpierw się pochwalę mam, mam, mam go w końcu go mam :)))))))))))))
Udało mi się dopaśc w końcu tego wymarzonego, bajkowego dziadka do orzechów na jarmarku świątecznym na Warszawskiej Starówce. Udaliśmy się wczoraj całą rodzinką pooglągac sobie te wystawy i cudowne rękodzieło w świątecznym duchu. Krążyliśmy między budkami, na około pełno światełek , choinek, bałwanków i mikołajów, unoszący się zapach grzanego wina........ i wszystko byłoby jak z bajki gdyby nie padający deszcz !!! O tej porze roku powinien padac śnieg a nie deszcz ! więc spacer był w przyspieszonym tempie jednak i tak było super nastrojowo i już mieliśmy wychodzic gdy je dojrzałam.
Ważne, że już mam i miejsce mój dziadek też już zajął honorowe - na kominku. Kominek już oczywiście przyozdobiony świątecznie i reszta domu też bo przecież już jutro mamy Mikołajki czyli jak dla mnie już najwyższa pora na świąteczne dekoracje.
Zdjęcia będę pokazywac sukcesywnie bo się ich troszkę nazbierało. Dzisiaj moje dzieciaki wieczorem będą porządnie czyściły buciki ( tak to u nas jest, że mikołajki przynoszą dzieciom prezenty zostawiając je w butach :) , właściwie to już córa tylko cieszy się z tego tak jak powinna bo syn ma już 16 lat, więc Mikołajki nie wywołują już u niego takich emocji jak u niej , ale mimo wszystko też go zagonię do czyszczenia butów czy tego chce czy nie .
A na razie żegnam się tak Mikołajkowo ho, ho, ho, ho
Subskrybuj:
Posty (Atom)